58. posiedzenie Senatu RP, spis treści , poprzednia część stenogramu


 

 

 

 

Marszałek Bogdan Borusewicz:

Dziękuję, Panie Senatorze.

Proszę o zabranie głosu panią senator Janinę Rotnicką... Jadwigę Rotnicką, przepraszam bardzo.

Do spisu treści

Senator Jadwiga Rotnicka:

Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie! Panie Ministrze!

Chciałabym powiedzieć, że ja z ogromną uwagą wysłuchałam sprawozdania pana ministra i uważam - mam nadzieję, że nie zostanie to uznane za nietakt - że było ono naprawdę rzeczowe, realistyczne i takie, jakiego ja oczekiwałam.

Trzeba by nie mieć dobrej woli, żeby nie zrozumieć tego, co mówił pan minister. Ja podzielam zdanie pana senatora Meresa, który ocenił pozytywnie, nawet wysoko, owo sprawozdanie i podjęte przez rząd działania w celu udzielenia pomocy powodzianom i obszarom dotkniętym powodzią.

Kwestie osłony przeciwpowodziowej są niezmiernie skomplikowane chociażby z tej racji, że musimy przeciwdziałać czemuś, czego nie stworzył człowiek, czyli po prostu musimy przeciwstawić się naturze. A ona jest od człowieka w zasadzie niezależna, uczy nas pokory i zmusza do pokłonu względem tego, co czyni.

Pan minister wspominał, że poziom, jaki w tym roku osiągnęła woda powodziowa, był najwyższy od roku tysiąc osiemset któregoś. Można nawet powiedzieć, że nie mamy pewności, czy nie była jeszcze wyższa od innych, ponieważ pierwsze pomiary na naszych rzekach miały miejsce, powiedzmy, w roku 1822. To jest jedna sprawa.

Druga sprawa. Otóż w swoim wystąpieniu pan minister wyraźnie zaznaczył, jaki ogrom działań mających na celu stworzenie strategii gospodarki wodnej wciąż jeszcze przed nami. Uważam, że osłona przeciwpowodziowa jest jednym z elementów szeroko pojmowanej gospodarki wodnej. I te działania, które rząd podejmuje w celu jej stworzenia, należy ocenić bardzo wysoko. Zwraca się bowiem do środowisk przygotowanych merytorycznie do podjęcia takich prac w celu wykonania map, powiedzmy, numerycznych, które pozwolą nam prognozować wody o określonym prawdopodobieństwie występowania. Mając dobrą bazę pomiarową i taką mapę, możemy tworzyć obszary zalewu dla każdej dowolnej wartości stanu wody.

Przed rządem, przed nami także, stoją wielkie zadania, które muszą rozwiązać problemy związane zarówno z planowaniem przestrzennym, jak i z zabudową rzek. Musimy się zastanowić, czy budowa zbiorników retencyjnych jest najlepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o osłonę powodziową, czy być może z punktu widzenia ekonomicznego lepiej byłoby wydzielać obszary i przeznaczać je na poldery, na obszary zalewowe, nawet kosztem przeniesienia całych wiosek. Oczywiście to nie jest problem do rozwiązania dzisiaj, to jest problem, przed którym my wszyscy staniemy, a mówimy o tym dlatego, że jest okazja. Powódź w 2010 r. jest bowiem tematem najbardziej aktualnym.

Pozwolę sobie także nieco odbiec od tematu i zwrócić uwagę na to, że w naszym kraju mamy bardzo dobrze przygotowane kadry hydrologiczne skupione w Stowarzyszeniu Hydrologów Polskich, które są gotowe włączyć się do prac. Ja już zwracałam się do ministra Błaszczyka - nie ma pana ministra w tej chwili, ale jestem z nim umówiona... Jest pomysł, żeby do ustawy - Prawo wodne wprowadzić pewne zapisy, które zostały zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny. Mianowicie chodzi o to, aby były przygotowane, o dobrej podbudowie, kadry eksperckie do wykonywania ekspertyz hydrologicznych.

Panie Ministrze, bardzo serdecznie dziękuję za to sprawozdanie.

Dziękuję, Panie Marszałku. (Oklaski)

(Przewodnictwo obrad obejmuje wicemarszałek Marek Ziółkowski)

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Bardzo dziękuję, Pani Senator.

Pan senator Piotrowicz.

Proszę bardzo.

Do spisu treści

Senator Stanisław Piotrowicz:

Dziękuję bardzo.

Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Senatorowie!

Są takie momenty, kiedy przychodzi zdawać sprawę ze swego włodarstwa. Były ostatnio dwa krytyczne momenty, kiedy ze swego włodarstwa przyszło zdać sprawy państwu jako instytucji i jako organizacji. Te bolesne doświadczenia, zarówno z 10 kwietnia, jak i późniejsze, powodziowe, przekonały mnie, że tak na dobrą sprawę nie ma państwa, nie ma jego instytucji działających sprawnie. Można to było wyczytać również z niektórych wystąpień tych wcześniej zabierających głos. Jakkolwiek puentowali oni swoje wypowiedzi, z zadowoleniem mówiąc, że państwo wywiązało się ze swych obowiązków, bo przecież to i owo zadziałało, to pragnę podkreślić z całą mocą, że jeżeli udało się coś uratować, to dzięki zapobiegliwości mieszkańców, dzięki pomocy sąsiedzkiej, dzięki wielkiemu zaangażowaniu ponad siły strażaków, a szczególnie strażaków ochotników, dzięki zdecydowanej i szeroko zakrojonej akcji harcerskiej, bo i oni włączyli się w akcję, oraz dzięki operatywności i sprawności wielu samorządów.

Obserwowaliśmy jednocześnie zjawisko tego rodzaju, że praktycznie za wszystko mieszkańcy mogą mieć pretensje do samorządów. W telewizji widzieliśmy na miejscu zdarzenia rozgoryczonych mieszkańców, którzy mówili, że zostali pozostawieni sami sobie. Oni nie czuli opieki ze strony państwa. Wtedy ich uspokajano, mówiono: "trudno, za to wszystko odpowiada samorząd. To wy powinniście rozliczyć swojego wójta, burmistrza, starostę w najbliższych wyborach, bo oni to powinni zrobić." A ja powiem tak: a gdzie było państwo? A gdzie jest monitoring? A gdzie koordynacja i przepływ informacji? Wszystko w ostatnim okresie przerzuca się na samorządy. Może to jest słuszna idea, bo okazuje się, że one działają sprawniej i lepiej niż instytucje państwa, niż rząd. Ale jeżeli przekazuje się komuś obowiązki i kompetencje, to zwykła uczciwość wymaga dać na to środki, uruchomić je. Ja powiem w ten sposób... Rozgoryczeni mieszkańcy na ostatnich spotkaniach mówili mi o tym. Policja nie miała nawet pieniędzy na paliwo, dlatego że wyczerpali skromne limity, które mieli. Niektórzy kupowali na tak zwany zeszyt, borgowali na stacjach benzynowych paliwo. Tak wyglądała zapobiegliwość państwa.

Pan minister wspomniał o tym, że do akcji zaangażowano skazanych. Nie mam nic przeciwko temu. Słusznie, należało z tego skorzystać i w pełni to popieram, ale trzeba też jasno powiedzieć, że zaangażowano skazanych, bo nie mamy żołnierzy. Odeszliśmy od armii poborowej do zawodowej i w to miejsce nie stworzono nic. 4/10 żołnierza, o ile dobrze pamiętam, przypada na oficera. W związku z tym kto ma pojechać na akcję i z czym, jeżeli nie ma... Brakowało sprzętu. Ja wiem, że nigdy nie będzie, że tak powiem, pełnego nasycenia i że nigdy nie może być sprzętu pod dostatkiem. Rozmiarów tego kataklizmu rzeczywiście nikt nie był w stanie do końca przewidzieć. Chcę być jasno zrozumiany: ja nie mam pretensji o to, że rząd nie ochronił przed wszystkim - tak nie myślę - bo to było niemożliwe. Rzeczywiście to było zjawisko dotychczas niespotykane. Mam natomiast pretensję o brak koordynacji, o brak przepływu informacji, o brak ostrzeżeń. Wszystko na samorządy zostało...

Jeszcze jedno chcę powiedzieć. Skoro było tak dobrze, to dlaczego nierzetelne... No, może takie słowo nie padło, ale w jakimś stopniu pan minister próbował wytłumaczyć, złagodzić zarzuty kierowane ze strony Najwyższej Izby Kontroli. Ja wobec tego zapytam: dlaczego stanowisko Unii Europejskiej było takie krytyczne wobec rządu polskiego? Dlaczego Unia Europejska zwróciła uwagę na to, że rząd nie realizuje planu inwestycji przeciwpowodziowych? Mało tego, w łaskawości swej dodała, że nie będzie w ten sposób karać Polski i mimo wszystko pomoże ludziom ze względów czysto humanitarnych. Ale stanowisko Unii Europejskiej było wyraźne - dostrzegła ona to, co wcześniej dostrzegła Najwyższa Izba Kontroli. Dzisiaj wskazywałem też na to w pytaniach nie dlatego, że zapomniałem, że już o to pytałem, ale dlatego, że chciałem podkreślić wagę zjawiska, to, iż w dalszym ciągu brakuje w samorządach pieniędzy na to, co trzeba w tej chwili zrobić. Mnie nie chodzi o refundacje, pieniądze są potrzebne w tym momencie, w tej chwili, a więc pieniądze, z których samorządowcy mogą skorzystać po to, aby zlecić ekspertyzy.

Pan minister powiada, że nie można budować dopóty, dopóki osuwiska nie przestaną zagrażać. Oczywiście, to jest dla mnie zrozumiałe, ale kto, kiedy i w jakim trybie stwierdzi, że osuwisko nie jest już aktywne i że nadaje się pod zabudowę albo nie? Do tego są potrzebne ekspertyzy, właśnie o to chodzi. Ja mam informację, nie jestem gołosłowny, ja dysponuję pismami burmistrzów, którzy zwracają się do mnie z apelem. Stwierdzają, że nie mogą zlecić stosownych ekspertyz, bo nie mają na to pieniędzy. Dlatego byłem namolny w swoich pytaniach, zadałem je raz i ponownie do nich wróciłem. W związku z tym bardzo mocno apeluję... Mam wielki szacunek i chylę czoła przed samorządowcami, którzy na miarę swoich skromnych możliwości radzili sobie, jak mogli. Chylę czoła przed wszystkimi zaangażowanymi, przed strażakami, przed strażakami ochotnikami, przed harcerzami, przed mieszkańcami, którzy w dramatycznych chwilach wzajemnie wspierali się i radzili sobie. Pospieszyły instytucje charytatywne, pospieszył Caritas, pospieszył Polski Czerwony Krzyż, pospieszyły inne stowarzyszenia i organizacje. Rządu jakoś nie widać. To nie jest tak, że aby pomóc obywatelom, trzeba uchwalić nowe prawo. Należało to zrobić w ramach już istniejącego prawa. Ustawodawstwo - owszem, tak, ale wiemy, ile już upłynęło czasu od powodzi, a my dopiero teraz debatujemy nad, słusznymi skądinąd, ustawami. Były możliwości i środki i trzeba było podjąć działania. Myślę, że nieuprawnione jest stwierdzenie, że rząd w pełni wywiązał się ze swoich obowiązków, bo pewnie równie dobrze by to przebiegało, gdyby stał z założonymi rękami. Zresztą podobnie zachował się po 10 kwietnia. Zobaczyliśmy, że nie mamy rządu, nie mamy państwa,  nie ma, kto bronić interesów Polaków i naszych interesów narodowych, nie ma kto bronić polskiej racji stanu. Dziękuję. (Oklaski)

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Proszę pana senatora Andrzejewskiego o zabranie głosu.

Do spisu treści

Senator Piotr Andrzejewski:

Panie Marszałku! Panie Ministrze! Szanowne Panie Senator i Szanowni Panowie Senatorowie!

Nieszczęścia, które dotykają społeczeństwo w dobie dzisiejszej, wymagają  nie tylko ocen, ale przede wszystkim podjęcia decyzji, które ograniczą zakres bezradności czy funkcjonalnej nieskuteczności. Chodzi o przeciwdziałanie, prewencję, a nie tylko o diagnozowanie i naprawianie szkód, strat, zniszczeń i krzywd spowodowanych zdarzeniami nieprzewidywalnymi co do skutków. Na państwie i jego organach, samorządach, a także społeczeństwie obywatelskim spoczywa obowiązek prewencyjnego, awaryjnego, właściwego przekazywania informacji i skutecznego podejmowania decyzji na bazie tych informacji.

W sprawozdaniu powiedziano o podejmowanych działaniach. Zastrzeżenia może budzić efektywność tych działań. No bo nie chodzi o to, żeby wszyscy naraz coś robili i byli zaangażowani, tylko o to, żeby to mogło przynieść optymalny efekt. Każda taka sytuacja jest jednocześnie testem sprawności przepływu informacji, a także działania dyrektyw operacyjnych i strategicznych na bazie zaangażowania i samorządu regionalnego, i terenowego, i struktur państwa, i wyspecjalizowanych organizacji. My mamy to doświadczenie. Proszę pamiętać o zrywie legislacyjnym zmierzającym do usprawnienia systemu po powodzi roku 1997. Nastąpiło wówczas ogromne ożywienie, które, jak myślę, nie zostało w pełni wykorzystane w sposób praktyczny, co okazało się, kiedy przyszła następna, dużo groźniejsza powódź w maju i czerwcu tego roku.

Warto przypomnieć, że dokonywano wielu prób regulacji w tym zakresie. Nie mówię tylko o programach wieloletnich - programie dla Odry czy dla Wisły, który jest kontynuowany. Minister spraw wewnętrznych powierzył przygotowanie projektu wniesionego przez swojego poprzednika Ludwika Dorna wojewodzie małopolskiemu. Niewątpliwie ogromnie ważne było przyjrzenie się temu, jak dalece zsynchronizować kompetencje na bazie doświadczeń z różnych etapów realizacji wspólnych przedsięwzięć w oparciu o ustawę z 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym. Pamiętam dosyć zażartą dyskusję, która dotyczyła nie tylko regulacji teoretycznej i systemowej, ale i zagadnień praktycznych.

Nie można zapomnieć o tym, patrząc na ten cały okres, który mamy za sobą, jak została zablokowana wetem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego inicjatywa rządu premiera Jerzego Buzka przyjęta przez Sejm, której celem było wprowadzenie bardzo merytorycznych uregulowań na podstawie doświadczeń instytucji ze Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej Federal Emergency Management Agency. To była ustawa o stanie klęski żywiołowej z 26 lipca 2001 r., uchwalona 18 kwietnia 2002 r. Dzisiaj należy chyba powrócić do tych wzorców, bo one dobrze funkcjonują w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. W ustawie z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym też nie wprowadzono oczekiwanych po powodzi z 1997 r. mechanizmów ograniczenia zabudowy na terenach zalewowych, polegających chociażby na umieszczeniu w planach zagospodarowania przestrzennego czy warunkach zabudowy klauzul, które przerzucałyby na inwestora ryzyko z tytułu inwestowania na tych terenach. Chodzi o to, aby odbywało się to na własne ryzyko. Zrozumiałem dzisiaj z informacji pana ministra, że rząd odpowiada za dach nad głową i bezpieczeństwo osobowe, zaś nie odpowiada za straty majątkowe. No dobrze, ale jeżeli administracja nie tylko rządowa, ale i samorządowa zezwala na budowę bez uprzedzenia, że jest to teren zalewowy, to w jakimś sensie w przyszłości na zasadach cywilistycznych będzie ponosiła z tego tytułu odpowiedzialność majątkową a nie tylko w zakresie zabezpieczenia dachu nad głową czy minimalnych warunków wyżywienia.

Te programy, o których tutaj była mowa, w dużej mierze zostały zlekceważone. Przypomnę, że wykorzystanie środków polityki spójności Unii Europejskiej, przyznanych Polsce w ramach Narodowego Planu Rozwoju oraz Narodowych Strategicznych Ram Odniesienia w latach 2004-2008 dla funduszy strukturalnych i 2004-2010 dla Funduszu Spójności... Z tych funduszy nie były finansowane żadne strategiczne przedsięwzięcia przeciwpowodziowe. Ja rozumiem, że chodziło o projekty świętej pamięci pani minister, które zostały skreślone jako nieprzygotowane. No ale należało je przygotować i wdrożyć. Dzisiaj jest to pewne memento, bo działanie w tym zakresie nie kończy się na tym rządzie, ani nie kończy się na ocenie tylko jednej ustawy o skutkach powodzi z czerwca i maja tego roku. My jesteśmy zobowiązani do perspektywicznego, strategicznego, awaryjnego zabezpieczenia tych mechanizmów, o których dzisiaj debatujemy. Przecież do wykorzystania pozostaje alokacja  557 milionów euro. W przypadku żadnego zadania z zakresu ochrony przeciwpowodziowej - jeśli się mylę, to proszę mnie skorygować - nie ma podpisanej umowy  o finansowaniu jego realizacji ze środków Unii Europejskiej. Wydaje mi się, że to jest wszystko.

Mówię o tym nie po to, żeby to tu wypunktowywać. To nie jest problem zaniedbań, tylko jest to problem efektywności działania i w zakresie legislacji, i w zakresie rządowej władzy wykonawczej, i w zakresie nadzoru, i w zakresie władzy samorządowej. Mieliśmy do czynienia z pospolitym ruszeniem i skutki tego znamy. Dzisiaj zadania przekraczają... Chodzi o ocenę tego, co jest stratą i jej wyrównaniem, zabezpieczeniem czy pomocą mieszkańcom zalanych terenów, dość ciężko doświadczonych przez powódź. Ale rozumiem, że informacja ma też dotyczyć podejmowanych przez rząd w zakresie ochrony przeciwpowodziowej działań de lege ferenda, a także działań w zakresie poprawienia efektywności współdziałania. Wydaje mi się, że dla osiągnięcia tego celu niezbędne jest przyspieszenie włączenia zaleceń dyrektywy zarówno wodnej do prawa wodnego, jak i tej przeciwpowodziowej. Przypomnę, że ta dyrektywa tak naprawdę została w dużej mierze wyprzedzona przez to, co tu w Polsce prognozowano w nowelizacji ustawy z dnia 18 lipca 2001 - Prawo wodne. Można zestawić te wszystkie elementy i powiedzieć: tak, wszyscy chcą jak najlepiej - już kończę - ale efektywność, mimo dużej staranności, budzi jeszcze ogromne zastrzeżenia. I dzisiaj jest to problem, który wymaga wytężonej pracy. Mam nadzieję, że międzyparlamentarny zespół wodny włączy się w zakres opiniowania tych zagadnień de lege ferenda. Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Dziękuję bardzo.

Pan senator Rachoń zainterweniował w dziewiątej minucie i trzydziestej sekundzie. Teraz dokładnie upłynęło dziesięć minut.

Pan senator Smulewicz, proszę bardzo.

Do spisu treści

Senator Eryk Smulewicz:

Panie Marszałku! Panowie Ministrowie! Panie i Panowie Senatorowie!

Ja także, korzystając z okazji, chciałbym się podzielić swoimi spostrzeżeniami i refleksjami na temat prowadzenia akcji przeciwpowodziowej, na temat zaangażowania różnych służb. Czynię to jako parlamentarzysta, ale przede wszystkim mieszkaniec powiatu płockiego, powiatu, który ucierpiał w wyniku tegorocznej powodzi. Kilka kilometrów ode mnie pękł wał, wał w Świniarach. Walczyliśmy - mieszkańcy Płocka, także różne służby walczyły - o utrzymanie wałów w Płocku. Te wały udało się utrzymać. Dlatego słuchałem wystąpień moich poprzedników i tę jedną wypowiedź, w której tak krytycznie oceniono współdziałanie różnych instytucji, uważam za bardzo niesprawiedliwą i krzywdzącą, krzywdzącą instytucje zaangażowane w akcję przeciwpowodziową, ale przede wszystkim krzywdzącą ludzi, którzy tak chętnie w różne działania się angażowali.

Proszę zauważyć, że udało się współpracować różnego rodzaju instytucjom władzy samorządowej, władzy państwowej, organizacjom samorządowym, pozarządowym, policji, straży, ochotniczej straży pożarnej, służbom podległym MSWiA - tutaj podziękowania na ręce panów ministrów - a także organizacjom podległym samorządowi terytorialnemu.

Trzeba również podkreślić ogromne zaangażowanie ludzi, mieszkańców, ochotników, którzy bardzo mocno wsparli akcję przeciwpowodziową, budowali wały, umacniali te wały, a także ratowali sprzęt, dobytek, ewakuowali ludzi. Podziękowania kieruję także w stronę wojska.

Ja miałem okazję brać w tym udział, obserwowałem prace sztabu antypowodziowego, miałem okazję obserwować wały i widziałem to. Dlatego chciałbym państwu to przekazać i podziękować tym wszystkim, którzy się w tej trudnej akcji sprawdzili, wszystkim służbom. To był test dla państwa i państwo ten test zdało, służby państwa ten test zdały. Ale myślę, że wszyscy, jak tu jesteśmy, także wszyscy Polacy zdali test z pewnej solidarności społecznej, bo pomoc dla powodzian, dla powiatu płockiego, dla dwóch gmin: Słubice i Gąbin, płynie z całego kraju. Tę pomoc wspierają parlamentarzyści, między innymi senator Stanisław Jurcewicz i powiat dzierżoniowski przekazali pieniądze, senator Ireneusz Niewiarowski i bank żywności przekazali środki oraz żywność. Przekazują tę pomoc różne firmy, różne przedsiębiorstwa, organizacje pozarządowe. Za to wszystko, za to zaangażowanie w imieniu mieszkańców powiatu płockiego państwu, panu ministrowi serdecznie dziękuję. Dziękuję, Panie Marszałku.

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Dziękuję, Panie Senatorze,

Pan senator Kieres, proszę bardzo.

Do spisu treści

Senator Leon Kieres:

Na początku chciałbym się przyłączyć do apelu pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, byśmy tragedii smoleńskiej w polityce nie wykorzystywali. Usłyszałem o tym apelu przedwczoraj. Nie sądziłem, że przyjdzie mi się do niego dzisiaj przy okazji tej debaty odnosić. Państwo wiecie, o co chodzi. Ja już nie chcę przywoływać tego problemu. Obecni w czasie debaty przed kilkudziesięcioma minutami wiedzą, o co chodzi.

Problem drugi, związany z wykonywaniem dyrektyw Unii Europejskiej. Bardzo się cieszę, że pan senator - zwracam się do nieobecnego pana senatora Piotrowicza - tak uważnie zwraca rządowi uwagę na obowiązek realizacji dyrektyw Unii Europejskiej, i wodnej, i tej dotyczącej zapobiegania powodziom i zwalczania ich skutków. To pokazuje, że przełamaliśmy pewien stereotyp groźnej ponadnarodowej Unii Europejskiej. Przyłączam się do tego apelu.

Chciałbym, byśmy, wypowiadając się o powodzi, patrzyli nie tylko przez pryzmat polityki oraz teorii czy doświadczeń teoretycznych, ale także doświadczeń praktycznych. Można mówić o tym, jak Niemcy zabezpieczają się przed powodzią. Ja wiem, ile Niemcy zainwestowali w zapobieganie skutkom powodzi. To są wielomiliardowe kwoty liczone w euro. Polski na razie nie stać na budowę wałów przeciwpowodziowych ziemnych z urządzeniami mechanicznymi, z zaporami mechanicznymi wysuwającymi się w momencie, kiedy poziom wody jest wysoki.

I wreszcie ostatnia kwestia. Można oczywiście krytykować państwo, każde państwo. Zapraszam tych, którzy są tak krytyczni wobec działań rządowych, na Dolny Śląsk. Jest polemika na temat programu Odra 2006, jak to niektórzy mówią, utopionego w latach 2005-2007. Nie przyłączam się do tych głosów, ale też zalecam refleksję przy takich poglądach, kiedy wskazuje się na winę tylko tam na górze. Mówimy o tym, że samorządy przejęły istotną część odpowiedzialności za zwalczanie powodzi. A czym są samorządy? Chcę powiedzieć, że samorząd terytorialny, niezależnie od tego, że jego zadania niekiedy są obarczone niedoszacowaniem kosztów ich realizacji, jest istotnym elementem ustroju państwa. I to nie jest tak, że z jednej strony mamy zły rząd, a z drugiej strony dobry samorząd. Rząd popełnia błędy, w jednostkach samorządu terytorialnego też są różnego rodzaju sytuacje. Przed chwilą wypowiadał się tutaj jeden z samorządowców, Michał Boszko, starosta płocki, dziękując rządowi za podejmowane działania. W moim przekonaniu można wykorzystywać dane środki, sytuacje, zadania i kompetencje, by wywiązywać się rzetelnie z obowiązków. Krytyka rządu wyłącznie dlatego, że samorząd jest dobry, w moim przekonaniu dowodzi tylko jednego: braku dobrej orientacji, jeśli chodzi o system ustrojowy tego państwa. Czas skończyć - mówię to także jako doświadczony samorządowiec - z argumentacją, że samorząd terytorialny jest odpowiedzialny tylko i wyłącznie za decentralizację zadań doszacowanych, dobrze przygotowanych. Niestety, tak się w Polsce ułożyło i tak będzie. To nie jest tylko polskie doświadczenie. Samorząd terytorialny to jest także decentralizacja kłopotów, ustrojowa decentralizacja kłopotów. Między innymi po to zbudowaliśmy ten system ustrojowy, żeby również samorząd terytorialny ponosił odpowiedzialność za istotną część realizacji zadań państwa. (Oklaski)

Do spisu treści

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Dziękuję, Panie Senatorze.

Lista mówców została wyczerpana.

Chciałbym zapytać pana ministra, czy chciałby się ustosunkować...

Zapraszam.

Proszę bardzo, Panie Ministrze.

(Senator Władysław Sidorowicz: Dzielny nasz minister.)

Do spisu treści

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji
Jerzy Miller:

Panie Marszałku! Wysoki Senacie!

Myślałem, że po prostu podziękuję za bardzo rzeczową dyskusję, ale niestety pan senator Piotrowicz zmusił mnie do tego, abym zajął państwu kilka minut więcej.

Proszę państwa, bardzo dużo osób ciężko pracowało, aby straty poniesione w wyniku katastrofalnego zjawiska meteorologicznego były minimalne. I nie można tak mówić, ponieważ to jest nieprawda.

(Senator Władysław Sidorowicz: Tak jest.)

Ja żyję w Polsce i państwem nazywam całą Polskę. Nie dzielę tu na samorząd i rząd, dzielę na tych, którzy mają chęć pracować dla innych w strukturach publicznych. I tak jak pan senator Kieres przed chwilą powiedział, w raporcie końcowym będą błędy po stronie samorządu i rządu, nie dlatego, że jedna administracja jest dobra, a druga zła. Unikałem jakiegokolwiek pierwiastka politycznego w swojej dzisiejszej wypowiedzi, ale pan senator pozwolił sobie na inne podejście do tej dyskusji. Dlatego chcę jeszcze raz powiedzieć: pomoc państwa była dla wszystkich, bez względu na poglądy polityczne, równa. Samorząd dostał pieniądze, które wcale z mocy ustawy nie były samorządowi przypisane. Samorząd ma sam utrzymać ochotniczą straż pożarną, bez pomocy rządu. Samorząd ma sam bronić się przed powodzią, bez pomocy rządu, samorząd ma sam wybudować dom dla bezdomnego, samorząd ma sam dać pomoc społeczną, jeżeli mieszkaniec tego potrzebuje. I tak mógłbym jeszcze przez chwilę wymieniać.

Proszę państwa, ale ten rząd nie dzieli Polski inaczej niż na Polskę potrzebującą i Polskę, która może tym potrzebującym pomóc. W związku z tym...

(Oklaski)

I dlatego z naszych wspólnych podatków rząd pomagał wszystkim równo.

Unia Europejska nie wytknęła nam braku inwestycji. Proszę państwa, przecież w ostatnich miesiącach Francja była pod wodą, Austria - pod wodą, Czechy - pod wodą, Węgry - pod wodą, Słowacja - pod wodą. Dzisiaj w Rumunii są dwadzieścia cztery osoby utopione.

(Senator Władysław Sidorowicz: Tak jest, utopione.)

Panie Senatorze, efektywność ja obliczam prosto. Jeżeli hydrolodzy... nie hydrolodzy, a meteorolodzy mają rację - a nie ma powodów, żeby mówić, że nie mają racji - że nie było takich opadów od 1813 r., to... Efektywność to jest proporcja pomiędzy stratą a wyzwaniem przyrodniczym, które nas spotkało. Jeżeli te straty są mniejsze, to ja uważam, że polskie państwo jest bardziej efektywne. Państwo samorządowe, rządowe, obywatelskie, pozarządowe itd. Powinniśmy czuć się dumni i myślałem, że będę państwu mógł podziękować za to, że możemy wspólnie podsumować nie bezbłędne, ale naprawdę przyzwoite działanie - jak na warunki, które są stworzone w niezbyt bogatym kraju, bo Polska ciągle jest tym niezbyt bogatym krajem - ludzi, którzy albo z obowiązku, albo z własnej woli, ale zawsze bardzo odważnie i nie szczędząc swojego trudu, stanęli w obronie tych, którym trzeba było pomóc. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Dziękuję ministrowi spraw wewnętrznych i administracji, panu Jerzemu Millerowi, za przedstawienie Senatowi informacji na temat sytuacji na terenach dotkniętych powodzią na południu Polski oraz działań podejmowanych przez rząd w zakresie ochrony przeciwpowodziowej i w sprawie pomocy mieszkańcom tych terenów.

Panie Ministrze, dziękuję.

Proszę państwa, ogłaszam w tej chwili, na prośbę klubu "Prawo i Sprawiedliwość", dziesięciominutową przerwę, po czym...

(Głos z sali: Godzinną.)

Senator Janusz Rachoń: Pięciominutową.)

...dziesięciominutową przerwę, a po niej przejdziemy do głosowania, które osobiście, ostrzegam, będę prowadził. Dziękuję.

(Przerwa w obradach od godziny 18 minut 03
do godziny 18 minut 13)
\

Do spisu treści

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Wznawiam obrady.

Senatorowie sekretarze zajęli miejsca.

Powracamy do rozpatrywania punktu pierwszego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi z maja i czerwca 2010 r.

Komisja Budżetu i Finansów Publicznych, Komisja Gospodarki Narodowej, Komisja Rodziny i Polityki Społecznej, Komisja Środowiska oraz Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej przedstawiły projekt uchwały, w którym wnoszą o przyjęcie tej ustawy bez poprawek.

Do spisu treści

Proszę, przystępujemy do głosowania.

Obecność.

Kto za?

(Senator Grzegorz Banaś: Zaraz, zaraz...)

(Głos z sali: Nie działa.)

(Rozmowy na sali)

Proszę państwa, działa.

Proszę, przycisk obecności.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

(Senator Mieczysław Augustyn: Działa, działa.)

(Senator Grzegorz Banaś: Ale karta nie działa.)

Dziękuję. Wyniki...

Do spisu treści

Na 88 senatorów 87 głosowało za, 1 - przeciw. (Głosowanie nr 1)

Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi z maja i czerwca 2010 r.

Do spisu treści

Punkt drugi porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o szczególnych zasadach przygotowania do realizacji inwestycji w zakresie budowli przeciwpowodziowych.

W przerwie w obradach odbyło się posiedzenie Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Komisji Gospodarki Narodowej, Komisji Budżetu i Finansów Publicznych oraz Komisji Środowiska, które przygotowały wspólne sprawozdanie zawarte w druku nr 907Z.Pan senator Janusz Sepioł jest sprawozdawcą.

Zapraszam, Panie Senatorze.

Do spisu treści

Senator Janusz Sepioł:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Połączone komisje na swoim posiedzeniu przyjęły następujące poprawki i rekomendują ich przyjęcie Wysokiemu Senatowi. Są to poprawki pierwsza, czwarta, piąta, szósta, siódma, ósma, dziewiąta, jedenasta, dwunasta, trzynasta, czternasta, piętnasta, szesnasta, siedemnasta, osiemnasta, dziewiętnasta, dwudziesta, dwudziesta pierwsza, dwudziesta druga, dwudziesta trzecia, dwudziesta czwarta, dwudziesta piąta, dwudziesta szósta, dwudziesta siódma, dwudziesta dziewiąta, trzydziesta, trzydziesta pierwsza, trzydziesta druga, trzydziesta czwarta, trzydziesta piąta, trzydziesta siódma, trzydziesta ósma, trzydziesta dziewiąta, czterdziesta i czterdziesta pierwsza. Jednocześnie komisje rekomendują, aby nad poprawkami czwartą, szóstą, siódmą, ósmą, dziewiątą, jedenastą, dwunastą, trzynastą, piętnastą, szesnastą, siedemnastą, osiemnastą, dziewiętnastą, dwudziestą, dwudziestą pierwszą, dwudziestą trzecią, dwudziestą czwartą, dwudziestą piątą, dwudziestą szóstą, trzydziestą pierwszą i trzydziestą czwartą głosować łącznie. Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Dziękuję bardzo, Panie Senatorze.

Sprawozdawcą mniejszości jest senator Gruszka.

Proszę, Panie Senatorze.

Do spisu treści

Senator Tadeusz Gruszka:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Wysoka Izbo!

Po posiedzeniu połączonych komisji miałem okazję rozmawiać z panem ministrem. Wyjaśnił on moje wątpliwości, które miałem w momencie składania poprawki mniejszości. Dotyczyła ona regulacji cieków wodnych związanej z ich przełożeniem na terenach górniczych. Rozumienie ministerstwa jest takie, że ten element, o który wnosiłem w trzeciej poprawce, podpada pod budowle przeciwpowodziowe rozumiane jako kanał ulgi. Przyjąłem to wyjaśnienie, dlatego wycofuję poprawkę trzecią.

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Poprawka trzecia zostaje wycofana. Czy ktoś podtrzymuje tę poprawkę?

(Głosy z sali: Nie.)

Rozumiem, nad poprawką trzecią nie będziemy głosować.

Pozostali senatorowie wnioskodawcy to Kleina, Klimowicz, Gruszka, Pupa i Ortyl. Czy chcieliby panowie zabrać głos?

(Głosy z sali: Nie.)

Przypominam, że senatorowie Kleina, Ortyl oraz Pupa wycofali swój wniosek, jest to pkt 10 w druku 907Z. Czy ktoś chciałby podtrzymać ten wycofany wniosek? Nie.

Do spisu treści

W takim razie możemy przystąpić do głosowania.

Przypominam, że najpierw będą głosowania nad pojedynczymi poprawkami, a potem będzie cały blok tych poprawek - już nie będę czytał numerów - które wymienił pan senator Sepioł.

Poprawka pierwsza modyfikuje definicję "inwestora", wskazując, że będzie nim regionalny zarząd gospodarki wodnej, urząd morski, województwo, powiat, gmina lub partner prywatny.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Dziękuję. Wyniki...

Na 91 senatorów 90 głosowało za, 1 nie głosował. (Głosowanie nr 2)

Poprawka została przyjęta.

Nad poprawkami drugą i trzecią nie głosujemy.

I teraz przystępujemy do owego bloku. Numery tych poprawek wymienił pan senator Sepioł, możemy nad nimi głosować łącznie. To są poprawki redakcyjno-legislacyjne.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Dziękuję.

Na 91 senatorów 90 głosowało za, 1 nie głosował. (Głosowanie nr 3)

Zatem wszystkie te poprawki zostały przyjęte.

Teraz poprawka piąta. Zmierza ona do tego, aby dołączona do wniosku mapa przedstawiała projektowany obszar inwestycji również z zaznaczeniem podziału geodezyjnego nieruchomości.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Dziękuję.

Na 91 senatorów 90 głosowało za, 1 nie głosował. (Głosowanie nr 4)

Przyjęta.

Teraz poprawka czternasta. Wprowadza ona fakultatywność zawieszania, z dniem zawiadomienia o wszczęciu postępowania w sprawie o wydanie decyzji o pozwoleniu na realizację inwestycji, postępowania o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę lub postępowania o wydanie decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Dziękuję.

Na 90 senatorów wszyscy głosowali za. (Głosowanie nr 5)

Przyjęta.

Poprawka dwudziesta druga zmierza do tego, aby wysokość odszkodowania negocjował inwestor, a nie wojewoda.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Dziękuję.

Na 91 senatorów wszyscy głosowali za. (Głosowanie nr 6)

Przyjęta.

Poprawka dwudziesta siódma usuwa przepis ograniczający wysokość odszkodowania przysługującego z tytułu ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Na 91 senatorów wszyscy głosowali za. (Głosowanie nr 7)

Przyjęta. To wyklucza głosowanie nad poprawką dwudziestą ósmą.

Poprawka dwudziesta dziewiąta zmierza do tego, aby rygor natychmiastowej wykonalności nadawany był decyzją o pozwoleniu na realizację inwestycji wyłącznie w przypadkach uzasadnionych interesem społecznym lub gospodarczym.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Na 91 senatorów wszyscy głosowali za. (Głosowanie nr 8)

Przyjęta.

Poprawka trzydziesta zmienia zasady wydawania nieruchomości, opróżniania lokalu i innych pomieszczeń w związku z wydaniem decyzji o pozwoleniu na realizację inwestycji. Przyjęto, że decyzja, której został nadany rygor natychmiastowej wykonalności, zobowiązuje do wydania nieruchomości, opróżniania lokalu i innych pomieszczeń w terminie dziewięćdziesięciu dni od dnia jej wydania.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Na 91 senatorów wszyscy głosowali za. (Głosowanie nr 9)

Przyjęta.

Poprawka trzydziesta druga uwzględnia, iż trwały zarząd może być ustanowiony jedynie na rzecz jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej oraz określa zasady przekazywania nieruchomości inwestorowi będącemu partnerem prywatnym.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Dziękuję.

Na 91 obecnych senatorów 90 głosowało za, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 10)

Poprawka przyjęta.

Wyklucza to głosowanie nad poprawką trzydziestą trzecią.

Poprawka trzydziesta piąta zmierza do tego, aby nieruchomości wchodzące w skład zasobu Agencji Nieruchomości Rolnych mogły być w drodze umowy nieodpłatnie przekazywane na własność jednostek samorządu terytorialnego oraz uściśla, iż dodawany do ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa przepis stanowi o trwałym zarządzie ustanowionym na rzecz regionalnego zarządu gospodarki wodnej albo urzędu morskiego.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Na 91 obecnych senatorów 90 głosowało za, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 11)

Przyjęta.

Wyklucza to głosowanie nad poprawką trzydziestą szóstą.

I teraz poprawki od trzydziestej siódmej do czterdziestej pierwszej, które przegłosujemy łącznie. To moja propozycja, nie została dotychczas zgłoszona. Te poprawki uzupełniają katalog zmian dokonywanych w tak zwanej ustawie środowiskowej. Dodawane zmiany mają na celu między innymi zmniejszenie wymogów formalnych co do wniosków o wydawanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych.

Obecność.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Na 91 senatorów wszyscy głosowali za. (Głosowanie nr 12)

Przyjęte.

Do spisu treści

I ustawa w całości, proszę państwa.

Proszę nacisnąć przycisk obecności.

Kto za?

Kto przeciw?

Kto się wstrzymał?

Ale to Powstanie Warszawskie błyskawicznie poszło. (Wesołość na sali)

Proszę państwa, podaję wyniki.

Na 91 obecnych senatorów wszyscy głosowali za. (Głosowanie nr 13)

Wysoki Senacie! Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o szczególnych zasadach przygotowania do realizacji inwestycji w zakresie budowli przeciwpowodziowych. Dziękuję.

Zakończyliśmy rozpatrywać punkt drugi.

Uprzejmie proszę senatorów sprawozdawców o reprezentowanie Senatu w trakcie rozpatrywania naszych decyzji przez Izbę Niższą parlamentu.

Przystąpimy zaraz, po dziesięciu sekundach przerwy technicznej, do oświadczeń senatorów poza porządkiem obrad.

Dziękuję państwu. Do widzenia.

Panie Senatorze Bender, jest pan jedynym czytającym oświadczenie.

(Senator Ryszard Bender: Dobrze, dziękuję.)

Proszę bardzo.

Ale krótko, bo ja muszę jechać...

Do spisu treści

Senator Ryszard Bender:

Oświadczenie kieruję do pana Donalda Tuska, prezesa Rady Ministrów.

Rząd Republiki Włoskiej odwołał się do Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w związku z wyrokiem trybunału z 3 listopada 2009 r. dotyczącym Włoch. Trybunał orzekł, że obecność krzyży we włoskich szkołach narusza prawo do wolności religijnej uczniów. Wyrok oprotestował rząd Włoch, protest podniosły też inne kraje Europy. Zgodnie z konwencjami Rady Europy każdemu człowiekowi przysługuje wolność wyrażania poglądów religijnych także poprzez religijne symbole. Tym symbolem dla chrześcijan całego świata był i jest krzyż. W odwołaniu do Wielkiej Izby podkreślono, że wyrok trybunału, ingerując w problemy religijne krajów, narusza ich tożsamość narodową związaną z chrześcijaństwem oraz suwerenność państwową. Miejmy nadzieję, że zrozumie to Wielka Izba. Odroczyła ona w dniu 30 czerwca 2010 r. wydanie odwoławczego wyroku, odłożono go na czas nieokreślony. To daje milionom chrześcijan pewną nadzieję, że znak krzyża w miejscach publicznych w krajach Europy nie zostanie przez państwa członkowskie Europy sądownie czy administracyjnie zakazane, a do tego przecież dążono w epoce komunizmu w Polsce, gdy stanowiła ona protektorat Związku Sowieckiego. Naród na to nie pozwolił i nie pozwoli obecnie.

Rząd Republiki Włoskiej, jego odwołanie do Wielkiej Izby, poparło czternaście państw europejskich, wśród nich Litwa. Rząd polski tego nie uczynił. Milczy w tej kwestii. Dlaczego, Panie Premierze? Proszę o odpowiedź, z jakich względów rząd pański, rząd Polski, nie poparł głośno, publicznie, a przynajmniej dyplomatycznie, odwołania rządu włoskiego skierowanego do Wielkiej Izby Trybunału w Strasburgu. Proszę podać powody zajęcia takiego stanowiska, kompromitującego Polskę, uwłaczającego wierze chrześcijan w naszym kraju. Pytam, czy do Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wpłynęły jakieś pisma rządu polskiego w obronie krzyża w życiu publicznym w Polsce oraz wspierające odwołanie rządu włoskiego złożone w Strasburgu. Jeśli dotąd to się nie stało, to proszę pana premiera, aby uczyniono to jak najszybciej, aby nie nadużywano cierpliwości narodu, obywateli.

Warszawa, 2 lipca 2010 r. Ryszard Bender, senator RP. (Oklaski)

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Dziękuję, Panie Senatorze.

Pan senator Klimowicz, proszę bardzo.

Do spisu treści

Senator Paweł Klimowicz:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Wysoki Senacie! Moje oświadczenie kieruję do pana Cezarego Grabarczyka, ministra infrastruktury.

Z wielkim zaskoczeniem przyjąłem wraz z mieszkańcami Krakowa decyzję wojewody małopolskiego o zwrocie kamienicy przy ulicy Batorego 3 w Krakowie na rzecz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W budynku tym mieści się kilkanaście zakładów opieki zdrowotnej, z usług których korzysta kilkadziesiąt tysięcy pacjentów. Podczas analizy roszczeń Zakładu Ubezpieczeń Społecznych musi zatem być brany pod uwagę interes społeczny, a tego aspektu sprawy nie dostrzegł wojewoda małopolski. W ocenie mieszkańców decyzja ta jest krzywdząca. Zakład Ubezpieczeń Społecznych stanowi instytucję państwową i z tego powodu jego działalność nie może naruszać istotnych potrzeb obywateli. Przekazanie przez wojewodę małopolskiego przedmiotowego budynku na rzecz ZUS spowoduje zamknięcie działalności kilkunastu podmiotów medycznych, a tym samym znaczące pogorszenie dostępności do usług leczniczych dla krakowian.

W mojej ocenie decyzja wojewody została przygotowana w oparciu o wadliwe przesłanki prawne. Art. 115 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, na który ZUS się powołuje, został błędnie zinterpretowany przez wojewodę małopolskiego. Przepis ten stanowi o następstwie prawnym tylko w zakresie ubezpieczeń społecznych. Dla jego prawidłowego stosowania należy zwrócić uwagę na przepisy ustawy z dnia 20 lipca 1950 r. o Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Stanowiły one, że zakład działający do tego czasu na podstawie ustawy z dnia 28 marca 1933 r. o ubezpieczeniu społecznym wykonuje wszystkie rodzaje ubezpieczeń społecznych, z wyjątkiem czynności powierzonych zakładowi lecznictwa pracowniczego. Budynek przy ulicy Batorego 3 w Krakowie był wykorzystywany na lecznictwo pracownicze i nie ma podstawy do przyjęcia, że zachodzi następstwo prawne. To następstwo prawne, w mojej ocenie, jest więc wątpliwe. W toku postępowania administracyjnego ZUS nie wykazał niezbędności tego budynku dla działań statutowych. Wojewoda małopolski bez obiektywizacji materiału dowodowego przyjął argumentację ZUS. Dziwić musi fakt, iż wojewoda nie powołał biegłego w celu dokonania oceny roszczeń ZUS w kontekście rzekomych problemów lokalowych tej instytucji. Trudności lokalowe ZUS mogą wynikać z niewłaściwego gospodarowania posiadanymi pomieszczeniami, co wyklucza roszczenia ZUS dotyczące kamienicy. W toku postępowania administracyjnego wojewoda małopolski nie starał się w tym zakresie uzyskać innych materiałów dowodowych niż te, które dostarczył Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Uzasadnia to przekonanie, że istnienie przesłanki niezbędności nie zostało należycie wyjaśnione.

Te wątpliwości są wystarczające dla stwierdzenia, iż nie zostały spełnione przesłanki ustawowe dla dokonania zwrotu kamienicy na rzecz ZUS, dlatego zwracam się do pana ministra o objęcie decyzji wojewody małopolskiego postępowaniem wyjaśniającym. Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Dziękuję, Panie Senatorze.

Rozumiem, że pan senator Cichoń nie wygłasza oświadczenia?

(Senator Zbigniew Cichoń: Nie wygłaszam, ponieważ pan senator Bender powiedział to samo, co ja zamierzałem. Dziękuję.)

Rozumiem.

W takim razie proszę senatora sekretarza o odczytanie komunikatów.

Senator Sekretarz
Waldemar Kraska:

Wspólne posiedzenie Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej oraz Komisji Rodziny i Polityki Społecznej w sprawie rozpatrzenia ustawy o zmianie ustawy o zatrudnieniu socjalnym oraz niektórych innych ustaw odbędzie się 6 lipca, to jest we wtorek, o godzinie 12.00, w sali nr 217. Dziękuję.

Do spisu treści

Wicemarszałek Marek Ziółkowski:

Informuję, że protokół pięćdziesiątego ósmego posiedzenia Senatu Rzeczypospolitej Polskiej siódmej kadencji zostanie udostępniony senatorom w terminie trzydziestu dni po posiedzeniu w pokoju nr 255.

Wysoki Senacie! Zamykam pięćdziesiąte ósme posiedzenie Senatu Rzeczypospolitej Polskiej siódmej kadencji.

(Wicemarszałek trzykrotnie uderza laską marszałkowską)

(Koniec posiedzenia o godzinie 18 minut 30)

 

Do spisu treści

Przemówienie senatora Rafała Muchackiego
w dyskusji nad punktem pierwszym porządku obrad

Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Wyrażam zadowolenie, iż w tak krótkim czasie udało się stworzyć akt prawny zapewniający instrumenty niezbędne do niesienia pomocy osobom dotkniętym skutkami powodzi w maju i czerwcu tego roku. Wydaje się, iż państwo polskie zdało egzamin w zakresie niesienia bezpośredniej pomocy poszkodowanym. Z całą pewnością zdali go Polacy. W sytuacji kryzysowej zwyciężyła ludzka solidarność i chęć niesienia pomocy potrzebującym.

Powódź minęła, ale skutki, jakie wywołała woda i osuwiska ziemi, długo jeszcze będą odczuwalne dla osób, które zostały dotknięte tym kataklizmem. Dlatego szybkie uchwalenie przepisów jest kluczowe, jeśli chodzi o zapewnienie skutecznej i długofalowej pomocy poszkodowanym - zarówno jednostkom, jak i całym społecznościom.

Część regulacji wprowadzanych niniejszą ustawą została przeniesiona z ustawy z dnia 17 lipca 1997 r. o szczególnych zasadach postępowania administracyjnego i sądowego w związku z usuwaniem skutków powodzi z lipca 1997 r. oraz ustawy z dnia 17 lipca 1997 r. o stosowaniu szczególnych rozwiązań w związku z likwidacją skutków powodzi, która miała miejsce w lipcu 1997 r. Dostrzegam potrzebę dostosowania instrumentów prawnych do realnych potrzeb poszkodowanych. Wydaje się, iż zasadne byłoby rozważanie stworzenia na przyszłość aktu prawnego kompleksowo regulującego rozwiązania likwidujące skutki szeroko rozumianej powodzi. Akt taki mógłby stanowić podstawę bezpośredniego ich stosowania w przypadku zaistnienia zdarzeń w nim opisanych bez konieczności podejmowania w tym celu inicjatywy ustawodawczej. Dziękuję za uwagę.

Do spisu treści

Przemówienie senatora  Eryka Smulewicza
w dyskusji nad punktem pierwszym porządku obrad

Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie!

Ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi z maja i czerwca 2010 r. wprowadza wiele istotnych elementów, które pozwolą skutecznie nieść pomoc osobom, rodzinom, gospodarstwom domowym, rolnikom, przedsiębiorcom i samorządom, czyli tym wszystkim, którzy ucierpieli w wyniku tegorocznej powodzi. Istotne jest  stworzenie norm prawnych zmierzających do uproszczenia procedur związanych z usuwaniem skutków tej klęski żywiołowej.

Z punktu widzenia mieszkańców tych gmin i powiatów, których dotknęła powódź, omawiana ustawa jest niezwykle potrzebna i istotna. Przykładem takich powiatów jest powiat płocki i sochaczewski, gminy Gąbin, Słubice, Płock oraz Iłów. Ustawa wprowadza normy prawne, które pozwolą nieść skuteczną i potrzebną pomoc powodzianom.

Do spisu treści

Przemówienie senatora Ryszarda Knosali
w dyskusji nad punktem drugim porządku obrad

Dzisiejsze posiedzenie ma charakter szczególny, bowiem dotyczy ono dramatycznych wydarzeń związanych z powodzią, która nie tak dawno była udziałem wielu obywateli. Szczególny charakter mają także projekty aktów prawnych rozpatrywanych na tym posiedzeniu. Mają one nie tylko zapewnić doraźną pomoc poszkodowanym, ale również przyczynić się do lepszego zabezpieczenia przed skutkami powodzi w przyszłości.

Przedstawiony projekt ustawy ma na celu podniesienie skuteczności i przyspieszenie realizacji inwestycji dotyczących budowli o charakterze przeciwpowodziowym. Doświadczenia lat minionych pokazały, że w wielu przypadkach podejmowane w tym zakresie działania napotykały poważne utrudnienia (w tym przeszkody natury proceduralnoprawnej), w efekcie czego następowało znaczne wydłużenie czasu prac. Wiele istotnych elementów infrastruktury przeciwpowodziowej do chwili obecnej nie zostało ukończonych. Brak kompleksowego systemu zabezpieczeń sprawił, że po raz kolejny byliśmy bezsilni wobec żywiołu.

Dlatego też konieczne jest przyjęcie rozwiązań prawnych, które będą pozwalały na skuteczne i sprawne planowanie oraz realizowanie inwestycji istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa mieszkańców terenów zagrożonych powodzią. Projekt ustawy zawiera takie rozwiązania. Można je z grubsza scharakteryzować w dwojaki sposób. Przede wszystkim akt ten określa jednolitą procedurę, która integruje funkcjonujące obecnie odrębne postępowania. W tym zakresie warto zwrócić szczególną uwagę na fakt, że do rozpoczęcia inwestycji o charakterze przeciwpowodziowym potrzebna będzie tylko jedna decyzja, zwana decyzją o pozwoleniu na realizację inwestycji. Decyzja ta zastąpi wymagane dotychczas decyzje: o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego, a także o pozwoleniu na budowę. Oznacza to również, że w miejsce prowadzonych obecnie odrębnych postępowań prowadzone będzie tylko jedno postępowanie. Co więcej, znacznemu uproszczeniu ulegnie proces uzyskiwania przez wnioskodawcę niezbędnych uzgodnień, pozwoleń, zezwoleń, zwolnień, opinii lub stanowisk właściwych organów. Zgodnie z art. 6 ust. 2 projektu ustawy wszystkie te dokumenty zostaną zastąpione jedną opinią, którą każdy właściwy organ na wniosek inwestora będzie zobowiązany wydać w terminie czternastu dni. Ewentualna opieszałość organów opiniodawczych nie wpłynie na konieczność wydłużenia postępowania, lecz traktowana będzie jako brak zastrzeżeń do wniosku. Projektodawca zadbał jednocześnie, aby wydana decyzja o pozwoleniu na realizację inwestycji cieszyła się większą nienaruszalnością niż każda inna decyzja administracyjna. Służyć temu mają przepisy zawarte w art. 15 projektu ustawy, które ograniczają możliwość stwierdzenia nieważności decyzji ostatecznej. Decyzję taką będzie można wzruszyć jedynie do czternastu dni od chwili jej uprawomocnienia się. Opisane rozwiązania z pewnością wpłyną na znaczne przyspieszenie załatwiania niezbędnych formalności na tym etapie.

Kolejna niezwykle istotna grupa przepisów, jakie znalazły się w projekcie niniejszej ustawy, dotyczy problemu postępowań wywłaszczeniowych. Nierzadko to właśnie problemy z pozyskaniem niezbędnych gruntów przesądzały o niepowodzeniu zamierzeń inwestycyjnych. Projektowane rozwiązania zakładają, że podstawą do rozpoczęcia działań służących nabyciu nieruchomości pod inwestycję będzie wydana decyzja o pozwoleniu na realizację inwestycji. Wywłaszczenie odbywać się będzie za godziwym odszkodowaniem, waloryzowanym na dzień wypłaty. Dodatkowo ustalone odszkodowanie będzie mogło być zwiększone o 5% w przypadku szybkiego podjęcia decyzji o wydaniu nieruchomości. Właścicielom został zakreślony termin dwóch miesięcy (liczony od dnia uprawomocnienia się decyzji o pozwoleniu na realizację inwestycji) na uzgodnienie z właściwym organem wysokości odszkodowania. Po tym terminie wysokość odszkodowania ustali wojewoda. Należy oczekiwać, że proponowane przepisy umożliwią sprawne pozyskanie gruntów pod inwestycję, chroniąc jednocześnie słuszny interes obywateli.

Przedstawiony projekt ustawy będzie miał również niebagatelne znaczenie dla rozwoju gospodarczego naszego kraju. Mam tutaj na myśli nie tylko planowane zaangażowanie wielu firm w realizację wielomilionowych inwestycji czy stworzenie nowych miejsc pracy. Istotny jest również fakt, iż lepsze zabezpieczenie przed skutkami powodzi sprawi, że istniejące inwestycje, poczynione nierzadko dużym nakładem środków (drogi, mosty, obiekty użyteczności publicznej) będą lepiej chronione.

Reasumując pragnę podkreślić, że przedmiotowy akt wprowadza bardzo ważne rozwiązania prawne. Mam nadzieję, że okażą się one skutecznym narzędziem w realizacji inwestycji przeciwpowodziowych i tym samym przełożą się na zdecydowaną poprawę stopnia zabezpieczenia przed skutkami powodzi. Dlatego też proszę Wysoką Izbę o przyjęcie przedłożonego projektu ustawy. Dziękuję.

Do spisu treści

Przemówienie senatora Rafała Muchackiego
w dyskusji nad punktem drugim porządku obrad

Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Ustawa reguluje procedurę przygotowania do realizacji inwestycji oraz problematykę nabywania nieruchomości w związku z realizacją tej inwestycji.

Istotą unormowania ustawy jest wydawana przez wojewodę w ramach przygotowania do realizacji jedna zintegrowana decyzja dotycząca całej inwestycji przeciwpowodziowej, tj. decyzja o pozwoleniu na realizację inwestycji.

Należy mieć nadzieję, że nowe przepisy usprawnią proces decyzyjny dotyczący realizowania inwestycji przeciwpowodziowych, co z czasem znacznie ograniczy ryzyko występowania skutków kataklizmu powodzi w takich rozmiarach jak w 1997 r. oraz w roku bieżącym.

Analizując treść przepisów, należy zwrócić uwagę na redakcję art. 20, który określa uprawnienie właściciela albo użytkownika wieczystego nieruchomości do odszkodowania z tytułu przeniesienia na rzecz Skarbu Państwa albo jednostki samorządu terytorialnego własności nieruchomości. Wysokość odszkodowania ustala się w drodze uzgodnień między wojewodą a dotychczasowym właścicielem, użytkownikiem wieczystym lub osobą, której przysługuje ograniczone prawo rzeczowe do nieruchomości od Skarbu Państwa albo jednostki samorządu terytorialnego. Tym samym jednostka samorządu terytorialnego niezadowolona z wysokości odszkodowania ustalonego przez inny organ, tj. wojewodę nie ma możliwości wpłynięcia na wysokość odszkodowania. Mając na uwadze to, iż organy samorządu terytorialnego zobowiązane są do gospodarnego działania, należałoby umożliwić im wpływ na wysokość wypłacanego z ich budżetu odszkodowania. Zmiana taka nie miałaby wpływu na czas decyzji, gdyż wobec braku ustaleń w terminie dwóch miesięcy od dnia, w którym decyzja o pozwoleniu na realizację inwestycji stała się ostateczna, wysokość odszkodowania ustala zgodnie z art. 20 ust. 2 wojewoda w drodze decyzji. Dziękuję za uwagę

 

Do spisu treści

Przemówienie senatora Stanisława Karczewskiego
w dyskusji nad punktem trzecim porządku obrad

Szanowni Państwo!

Oddać należy sprawiedliwość tym, którzy niezawodnie przewidują przyszłość. Woda spłynęła do morza zgodnie z prognozą pana marszałka Sejmu. Niestety, dalej nie jest już tak miło. Pozostały zrujnowane domy, zniszczone warsztaty pracy, zmarnowany dorobek pokoleń, zniszczona infrastruktura techniczna, zanieczyszczone środowisko. Państwo nie potrafiło obronić miast i wsi przed niszczącym żywiołem. Jak wiemy od Donalda Tuska, niekiedy jest to wina samych powodzian, bo źle wybierają wójtów - opozycyjnych do rządu. Tak mówi pan premier. Nie oznacza to jednak, że rząd pozostawił powodzian samych sobie. Rząd ich odwiedzał, nie szczędząc amfibii dowożących prominentów do rozlewisk. Powodzianie mogli spojrzeć w oczy ludzi znanych ze szklanego ekranu. Szkoda, że amfibie zajęte przewożeniem ludzi władzy nie zdołały uratować części zwierząt gospodarskich. Ministrowie musieli przecież znaleźć się tam, gdzie przed kamerami wypadną najlepiej. Ale to nie oznacza, że nie widziałem wysiłków skierowanych na opanowanie powodzi. Zbudowano solidną tamę - z papierów, które dziś rozpatrujemy jako dwa projekty ustaw. Dziś, to jest 2 lipca, dwa miesiące po powodzi. Czy my dzisiaj powinniśmy zastanawiać się nad tym, jak reagować na skutki powodzi? Nie! Państwo powinno na nie właściwie reagować już od wielu tygodni!

Woda odpłynęła do Bałtyku. Ludzie wracają do swoich obejść, sprzątają, naprawiają. Czekają na pomoc. Jeśli mają już prąd i mają odbiorniki radiowe lub telewizyjne, to wiedzą, że się o nich myśli, że pracujemy w parlamencie nad ustawami powodziowymi. Aparat państwowy powinien pełną parą usuwać skutki katastrofy i przywracać obywatelom nadzieję. A my dopiero rozpatrujemy ustawy powodziowe wniesione przez rząd i pana marszałka Sejmu... Proszę państwa, mówicie o tym, że rząd i administracja zdały egzamin. Niestety, jesteście w błędzie. Ten egzamin zdali strażacy, żołnierze, policjanci. Zdali, swoim nadludzkim trudem, wysiłkiem, przemyślnością zmniejszając szkody spowodowane brakiem energii i zdolności przewidywania rządu. Polska nie oczekuje od prezesa Rady Ministrów i jego współpracowników, by spoglądali współczująco w oczy ofiar kataklizmu. Nie do tego, Panie Premierze, został pan przez obywateli wynajęty. Proszę przyjąć do wiadomości, że pańska służba ma inny cel. Ma pan podejmować strategiczne decyzje z należytym wyprzedzeniem i organizować ich realizację w skali całego państwa. Prawdopodobnie nie starczy panu czasu na gospodarcze wojaże po kraju, gdy zacznie pan realizować tę misję. Trudno, podjął się pan tej roli dobrowolnie, czas jej sprostać. Ale prawdopodobnie nigdy nie da się jej do końca pogodzić z intensywną autopromocją.

Czy powódź jest zaskoczeniem? Czy nigdy dotąd się nie zdarzyła? Wiemy wszyscy, że powodzie atakują Polskę co kilka lat. Dlaczego za każdym razem przyjmujemy to ze zdumieniem? Ustawę regulującą likwidację skutków powodzi z lipca 1997 r. zdołano uchwalić 17 lipca, w połowie miesiąca powodziowego. Podobnie parlament zareagował na powódź 2001 r. - też jeszcze w miesiącu trwania kataklizmu, w sierpniu. Teraz się spóźniamy. Ustawę dotyczącą powodzi z maja i czerwca uchwalamy dopiero w lipcu, choć mieliśmy już okazję poćwiczyć przy poprzednich powodziach. A może Rada Ministrów przyjmie do wiadomości, że, niestety, powodzie mogą się w Polsce powtarzać? Może zdobędziemy się wreszcie na przepisy uniwersalne, by w czasie kataklizmu można je było od razu stosować, a nie trzeba ich było dopiero uchwalać? Prawo powinno mieć przecież charakter normatywny, generalny, a nie przyczynkarski. Czytam w naszym senackim druku nr 908, że powódź to zalanie wodami śródlądowymi w następstwie opadów, które miały miejsce w maju i czerwcu 2010 r. Pytam: co zrobimy, jeśli - nie daj Boże - będzie padać mocniej w lipcu albo sierpniu i gdzieś znów puszczą wały? Uchwalimy kolejną ustawę, o powodzi lipcowej? Niekiedy odnoszę wrażenie, że postulat tworzenia klarownego, przejrzystego i sprawnego systemu prawa ustępuje w naszej dzisiejszej rzeczywistości innym priorytetom. Dlaczego nie dysponujemy stabilnym, sprawnym podsystemem przepisów odnoszących się do klęsk żywiołowych i ich skutków? Czy dlatego, że gdyby takie były, to rząd nie mógłby się dzisiaj popisać przed narodem aktywnością legislacyjną, która, jak się zdaje, ma sprawiać wrażenie aktywności w ogóle czy ją niejako zastąpić?

Panie Premierze! Panie Ministrze! Jesteście panowie silni swoją słabością? Dziś Senat słucha informacji o walce z powodzią, poznaje więc pogląd, spojrzenie, wizję rządu w tej sprawie. Chcemy wiedzieć, co rząd ma do powiedzenia, lecz o tej powodzi i towarzyszących jej zjawiskach społecznych sporo już wiemy sami. Wiemy, że służby publiczne na podstawowym poziomie nie zawiodły. Wiemy, że strażacy zrobili więcej, niż było w ludzkiej mocy, by zmniejszyć straty i obronić ludzkie życie i zdrowie. Wiemy jednak, że zawiedli ci, do których należało podejmowanie strategicznych decyzji, choć niekoniecznie byli to ci sami, którzy stracili wkrótce potem swoje stanowiska. Niekiedy Cygan zawinił, a kowala powiesili. Niegdyś zawsze to żniwa były zaskoczeniem i brakowało sznurka do snopowiązałek. Wespół ze skupem butelek były to dwa największe problemy rządu, z którymi władza zmagała się nieskutecznie. Podobnie jest z powodzią. Rząd nie daje sobie rady. Nie potrafił jej opanować, nie potrafił sprawnie usunąć jej skutków. Udało się tylko przekazać Polakom w mediach widok zatroskanych oblicz pana premiera i jego współpracowników na tle rzecznych fal. Wierzę, że Polacy nie dadzą się nabrać na to, iż obowiązki prezesa Rady Ministrów można ograniczyć do okazania zatroskanego oblicza. Nie jesteśmy, proszę państwa, bohaterami powieści Stanisława Lema, którym miast zapewnić godne warunki życia, aplikowano znieczulające tabletki. W ich wyobraźni powstawały obrazy dostatniego bytowania, luksusowych wnętrz, pięknej architektury i wyszukanych potraw nakładane na realnie istniejące baraki i zbożową breję. Takich tabletek na jawie nie ma. Nie da się już, powtarzam, nie da się już dłużej rozwiązywać najtrudniejszych problemów państwa polskiego - powodzi, niedoinwestowania służby zdrowia - za pośrednictwem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Bo to nie jest rozwiązanie, tylko jego pozór. Dziękuję za uwagę.

 

 

Do spisu treści

Przemówienie senatora Czesława Ryszki
w dyskusji nad punktem trzecim porządku obrad

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Mijają dwa miesiące od pierwszej powodzi, a władze udzielając pomocy w terenie wciąż opierają się jedynie na ustnych rozporządzeniach premiera, wypowiadanych w środkach masowego przekazu. Nagłośniona medialnie pomoc rządu w wysokości 6 tysięcy zł dla poszkodowanych jest, niestety, formą obietnicy, ponieważ rzadko kto otrzymuje taką kwotę. Najczęściej są to 3-4 tysiące zł, choć są i tacy, którzy otrzymali tylko 1 tysiąc zł. Powodzianie zwracają uwagę na bariery biurokratyczne. Pieniądze biorą tylko ci, którzy nie mają na chleb, wielu jednak odmawia i składa odwołania.

Dobrze, że wreszcie przyjmujemy dwie ustawy powodziowe, które obejmują szereg działań dotyczących pomocy poszkodowanym przez powódź. Najważniejsza jest ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi z maja i czerwca 2010 r. Na nią z niecierpliwością czekają między innymi przedsiębiorcy oraz pracownicy z terenów dotkniętych przez żywioł. Ustawa ma pomóc w sprawnym działaniu instytucji, w usprawiedliwianiu i wypłacaniu wynagrodzeń za czas nieobecności w pracy, ma pomóc przedsiębiorcom, którzy będą chcieli uzyskać środki czy to z Funduszu Pracy, czy to z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Wszystko po to, żeby utrzymać swoją działalność i obecne zatrudnienie. Projekty wprowadzają także regulacje dotyczące infrastruktury, a także pomocy dla rolników, którzy będą mieli możliwość między innymi wcześniejszego otrzymania dopłat. Zamiast czekać do późnej jesieni czy przyszłego roku, niektórzy otrzymają je wcześniej.

Wszystko to ładnie wygląda na papierze. A jak będzie w rzeczywistości? Przedsiębiorcy z Sandomierza już ostro krytykują projekt rządu. Twierdzą, że w bardzo małym stopniu zaspokaja ich potrzeby, ale przede wszystkim nie rekompensuje zaniedbań ze strony rządu. W tej sytuacji składają pozew zbiorowy wobec Skarbu Państwa, zarzucając rządowi PO-PSL, że nie dołożył starań, by zapobiec katastrofalnym skutkom niedawnych powodzi. To będzie pierwszy taki zbiorowy pozew, w którym domaga się od rządu wywiązania z obowiązku konstytucyjnego, jakim jest zapewnienie obywatelom bezpieczeństwa, w tym wypadku poprzez budowę wałów, zbiorników retencyjnych, regulację rzek, meliorację łąk i pól.

Pozew ma dobre uzasadnienie. Władza wielokrotnie pozwalała na zabudowę zalewanych terenów. I tak na przykład w Sandomierzu począwszy od lat sześćdziesiątych powstały na niebezpiecznym terenie osiedla domków jednorodzinnych, prywatne przedsiębiorstwa, huta szkła okiennego, przetwórnia pasz, a nawet dworzec PKP i cała infrastruktura z tym związana. Jak pisze się w pozwie: skoro usytuowano tu tak ważne obiekty, to należało zadbać o ich bezpieczeństwo i ochronę.

To zresztą nie jedyna forma protestu powodzian przeciw bezczynności władz. Również grupa mieszkańców Tarnobrzega chce ukarania osób winnych zaniedbań, które w ich ocenie przyczyniły się do zalania przez wody Wisły kilku osiedli. I tak zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu złożyło kilkudziesięciu mieszkańców osiedla Wielowieś. Zawiadomienie dotyczy nieprawidłowości przy zabezpieczeniu wałów w Koćmierzowie: po ich przerwaniu doszło do zalania Wielowsi oraz kilku innych miejscowości. Co więcej, w Koćmierzowie do dzisiaj wyrwa w wale ma około 160 m i nie robi się nic, aby ją załatać.

Przypomnę, że premier, który pojawił się na tym terenie, całą winę za zaniedbania zwalił  na wójta jednej z gmin, mówiąc: "Ja wam wójta nie wybierałem." Powiedział też, że trzeba zapamiętać i rozliczyć wszystkich, którzy "spieprzyli". Przecież to nie wójt odpowiada za niską rangę gospodarki wodnej jako dziedziny gospodarki narodowej w Polsce. Dlaczego premier już wówczas zrzucał odpowiedzialność na innych? To przecież nie wójt podejmuje decyzje odnośnie spuszczenia wody ze zbiorników retencyjnych. To nie samorząd wybiera wojewodę.

Wspomniane ponad czterysta firm i przedsiębiorstw w Sandomierzu choć przestało właściwie istnieć, to jednak nie zawiesiło działalności, bo to wiązałoby się z ich likwidacją. Dlatego liczą na obiecane ulgi w podatkach, kredyty czy pomoc w wypłacie wynagrodzeń dla pracowników. Jak dotąd nie otrzymali nic konkretnego i choć minęły już dwa miesiące od pierwszej powodzi, czekają na odpowiednie ustawy. Te jednak, zanim wejdą w życie, muszą otrzymać notyfikację Komisji Europejskiej, ponieważ zawierają przepisy dotyczące pomocy publicznej dla przedsiębiorców. Dodatkową trudnością w uzyskaniu pomocy może być fakt, że zalane zostały nie tylko fabryki czy zakłady, ale także biura wielu firm, w tym również dokumenty, komputery. Tymczasem w uchwalonych ustawach przewiduje się poręczenia, zabezpieczenia, hipoteki, a nawet dokumenty świadczące o niezaleganiu ze składkami. Dodatkowym mankamentem tych ustaw jest ograniczenie pomocy wyłącznie do poszkodowanych w wyniku powodzi z maja i czerwca 2010 r. W przypadku wystąpienia kolejnej powodzi potrzebna będzie nowa ustawa.

Nie krytykuję tego, co władze robią dla powodzian, ale kłopotliwa jest tymczasowość. Mszczą się odrzucone projekty minister Grażyny Gęsickiej, odrzucone dlatego, ponieważ były pisowskie. Dlatego jak najszybciej potrzebna jest weryfikacja listy projektów przeciwpowodziowych. PiS proponuje powrót do projektów opracowanych w 2007 r. Konieczny jest powrót do planu B byłej minister rozwoju regionalnego Grażyny Gęsickiej, który zakładał budowę instalacji przeciwpowodziowych zabezpieczających między innymi dolinę Wisłoki, Kraków oraz umocnienie wałów Wisły. Na obecnej liście najwięcej jest projektów dotyczących północnej Polski, a powódź najbardziej dotknęła Polskę południową.

Powodzie były, są i będą, dlatego należy się po prostu odpowiednio na nie przygotować, ażeby straty były jak najmniejsze. Nie można ciągle zarządzać awariami, trzeba więcej przewidywać. Samorządy ani teraz, ani w przyszłości nie poradzą sobie ze skutkami powodzi. Potrzeba na to wielu miliardów złotych. Rząd uważa, że dobrze radzi sobie z tym problemem, tymczasem ta katastrofa pokazuje, że rząd nie spełnia swojej roli na szczeblu lokalnym i państwowym. Ostatnia kontrola NIK w 2009 r. wykazała, że obecny rząd niewiele zrobił, by przeciwdziałać zagrożeniom, a w swoich poczynaniach jedynie pozoruje działania. Wystarczy tylko wspomnieć, że 30% wałów wymagało modernizacji, nie mówiąc już o kwestiach związanych z melioracją, złym zarządzaniem czy chociażby obcinaniem środków na inwestycje powodziowe. Brak pomysłu i programu na walkę z powodzią to dowód na niemoc władz rządowych. Przykładem są roszady w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, z którego z końcem ubiegłego roku w ramach zmian odeszło bodajże jedenastu specjalistów. W efekcie doszło do tragedii, która obnaża obraz zaniedbań. Był czas, żeby podjąć działania nawet profilaktyczne, ale nie zrobiono nic. Dlatego wspomniany pozew jest ważnym sprawdzianem polskiej demokracji. Przyszedł czas, byśmy zaczęli walczyć o silne i sprawne państwo, abyśmy nie godzili się na tak zwaną demokrację ustną. Oby uchwalane dzisiaj ustawy cośkolwiek w tej materii zmieniły. Dziękuję za uwagę.

 


58. posiedzenie Senatu RP, spis treści , poprzednia część stenogramu